Jak zgubić samochód za pół miliona?
Dodał: kamilg 2010-03-22 00:32
"Ktoś widział moje Lamborghini za 500 tys. zł? Za dużo wypiłem i..."
Kompletnie nie pamięta, gdzie zaparkował.
A dwaj właściciele auta stanęli przed sądem oskarżeni o próbę
wyłudzenia odszkodowania. Ale... sąd im uwierzył. Naprawdę
można się tak upić, żeby zgubić Lamborghini.
Zwłaszcza, że nie był to pierwszy samochód, który zgubił w podobnych
okolicznościach 35-letni Glen Knowles. Bogaty biznesmen nie mógł
wcześniej przypomnieć sobie, gdzie zaparkował swojego Mercedesa. Wówczas
po dłuższych poszukiwaniach auto odnalazło się na tyłach klubu nocnego.
Tym razem tak prosto nie było.
Feralnego dnia kluczyki do Lamborghini początkowo miał
współwłaściciel samochodu, 39-letni Richard Mant. Popołudniu zaparkował
przed swoim domem w miejscowości Epsom. A następnego dnia rano auta już
tam nie było.
Okazało się, że w międzyczasie Knowles przyszedł do domu wspólnika i
zabrał kluczyki. Najpierw pojechał na spotkanie w pubie w Gillingham, a
potem... udał się dalej pić do Rochester. Prawdopodobnie jechał
Laborghini - ale tego już nie jest pewien...
Pijacka eskapada zakończyła się w jeszcze innej miejscowości. Do domu
mężczyzna wrócił taksówką. Podrzucił kluczyki do domu Manta i poszedł
spać. Nic więcej nie pamięta.
Mężczyźni zgłosili kradzież samochodu na policję i firmie
ubezpieczeniowej. W dobrej wierze. I wtedy potem policja zgłosiła się do
nich - z oskarżeniem o próbę wyłudzenia odszkodowania.
Sąd jednak uwierzył w wersję wydarzeń z piciem na umór i uniewinnił
obu mężczyzn. Samochód był wyposażony w GPS, ale mimo to do dziś nie
udało się go odnaleźć.